poniedziałek, 24 grudnia 2012

Ostatnie mycie - czego używam.

Jestem podbudowana, bo usłyszałam dzisiaj od mojej kuzynki, że mam bardzo miękkie i puszyste włosy. Bardzo mnie to ucieszyło, tymbardziej, że moje włosy nie były już najświeższe, więc spięłam je w kucyk i ona właśnie dotykała koncówek (a te w mojej opinii są gorsze niż włosy u nasady).




Ten blog powstał po to, by pomóc mi w zapisywaniu rezultatów moich wszelakich poczynań, z tego powodu opiszę moje ostatnie mycie włosów. Przed ostatnim myciem połączyłam ze sobą:

- odżywkę Garniera "olejek z awokado i masło karite",
- mocznik

Wymieszałam te 2 substancje i nałożyłam na włosy. Następnie na włosy dodałam:

- parę kropel ekologicznego ekstraktu z zielonej herbaty.

Do mycia postanowiłam zastosować metodę OMO (pierwszą literką było O - czyli odżywka, której użyłam jako pierwszej), więc teraz przyszedł czas na M - jak mycie.Skorzystałam z:

-płynu do higieny intymnej Facile.


Natomiast drugim O stała się jedyna odżywka pod moją ręką, czyli:

- odżywka z Isany - różowa.

Po wypłukaniu włosów postanowiłam użyć własnoręcznie zrobionej maseczki z:

- jogurtu naturalnego,
- łyżeczki miodu.

Włosy włożyłam do czepka i chciałam zostawić je tam na dłuższy czas. Niestety maseczka okazała się dosyć rzadka i zaczęłam spływać z włosów. Następnym razem muszę zmienić minimalnie recepturę.


Włosy oczywiście suszyłam naturalnie. Zaraz po wyschnięciu były puszyste i były takie "push-up". Niestety dość szybko stały się nieświeże.


PS. Bez przerwy zmieniam sposób pisania postów. Nie wiem który jest najładniejszy? Wszelkie wskazówki mile widziane tutaj lub na: handyremedy@gmail.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz